Cześć! Ja jestem Gustaw, czytasz właśnie bloga, którego prowadzę. Znajdziesz na nim m.in. moje przemyślenia, doświadczenia, artykuły, recenzje oraz informacje dotyczące szeroko pojętego: rozwoju osobistego, coachingu, NLP, psychologii sukcesu, motywacji oraz inne ciekawe rzeczy przydatne dla Ciebie.

Jeżeli mnie znasz to zapewne znasz tylko jedną lub kilka wersji mnie, które uzależnione są od kontekstu (sytuacji) i czasu. Opinia o mnie jest Twoją opinią uzależnioną właśnie od tych sytuacji.
                       Jak myślisz ile jest takich wersji mnie...? Nieskończenie wiele - więc wybierz taką, która jest najlepsza dla Ciebie.                        Jeżeli takiej nie znasz, to rzucam Ci wyzwanie: "Poznaj mnie na tyle, aż znajdziesz wersję, która Ci się spodoba"
                       Więcej informacji o mnie znajdziesz klikając na linki O mnie, Doświadczenie

Czerwony Szlak – BLOG

"Wszystko zaczyna się od wizji i celu, reszta to przygoda i komentarz"

akademia_sukcesuW książce tej nie znajdziesz tyle szczegółów co w innych książkach tej autorki jak „Umysł lidera” czy „Korepetycje z sukcesu” jednak „Akademia Sukcesu” stanowi dla mnie brakujące ogniwo i jest spojrzeniem ogólniejszym i szerszym na rozwój osobisty.

Osobiście nie traktowałbym tej książki jako „kompletnego, rocznego programu zmiany osobistej” jak to reklamują Złote Myśli, gdyż dla mnie jest zbyt ogólna. Jednak właśnie dla tej „ogólności”, ogólnym spojrzeniu na rozwój osobisty warto ją przeczytać. Duży nacisk autorka kładzie na spójność w rozwoju osobistym, gdyż rozwój osobisty to życie.

W książce znajdziesz między innymi odpowiedzi na takie pytania jak:

  • Po co w ogóle rozwijać się
  • Dlaczego akurat rozwój osobisty
  • Dlaczego należy patrzeć na człowieka całościowo i spójnie

Poniżej przeczytasz fragment książki, specjalnie udostępniony przez Panią Iwonę dla czytelników tego bloga.
Z fragmentu dowiesz się czego nie da Ci psychologia, a co może dać Ci coaching rozwoju osobistego.
(W załączonym rozdziale pozwoliłem sobie skrócić treść i pogrubić kilka fragmentów)

Żyjemy, nie wiedząc, że nie zajmujemy się w pierwszym rzędzie tym, co w ludzkim życiu najpiękniejsze i co ma największą wartość

W Polsce widać dziś wyraźnie, że łatwiej zmienić ustrój niż mental­ność. Znacznie łatwiej podnieść poziom życia niż myśli.
Mentalność narodu kształtuje nie tylko poziom codziennego życia, ale także myśl społeczna, w której filozofia i psychologia mają naczelne miejsce. (…)
(…) Polska filozofia i psychologia stoją wobec konieczności połączenia wysiłków w budowaniu polskiej myśli społecznej, która mogłaby nie tylko opisać nową rzeczywis­tość, ale także dawać ludziom odpowiedź JAK znaleźć się w tym nowym świecie, JAK się zmieniać i PO CO.
Skończyłam psychologię prawie trzydzieści lat temu. Świat zmienił się od tamtego czasu niezwykle — zarówno w swojej formie, jak i treści; studia psychologiczne próbują zmienić formę, nic nie wskazuje na to, by zmienić się miała jednak radykalnie ich treść. Wciąż te same podręczniki, te same autorytety, ten sam żargon, a co gorsza to samo nastawienie — na leczenie, korygowanie, na opis chorej rzeczywistości i izolowane badania ludzkich zdolności psychicznych. Generalnie — z jednej strony koncentracja na słabościach i problemach ludzkich, z drugiej rozkładanie człowieka na czynniki pierwsze i szczegółowe badania nad każdym z nich w oderwaniu lub co najwyżej w korelacji z innymi. Takie podejście do przedmiotu z założenia powoduje postrzeganie świata przez psychologów głównie w kategoriach problemów i ludzkich słabości, które uogólnia się, nazywa i przydziela do określonej kategorii. Daje niepełny i wypaczony punktem widzenia opis rzeczywistości oraz słabiutkie efekty w oddziaływaniu na ludzi. Wychodząc ze złych założeń, nie można naprawdę pomóc.

Ludzie postrzegają psychologów trochę jak „rentgen” („Pani to mnie pewno już rozszyfrowała”), a trochę jak „naprawiaczy”, do których się udajemy, bądź jesteśmy „doprowadzani”, kiedy jest z nami „coś nie tak”, kiedy cierpimy. Wymaga to nierzadko odwagi i pokonania uprzedzeń środowiska, a zawsze łączy się z winą — cudzą lub naszą — która jest jednym z najbardziej destruktywnych uczuć. W tym sensie psycholog już na wstępie dokłada swojemu klientowi (wolę to słowo od „pacjenta”) problemów… A działy zajmujące się psychologią rozwojową, psychologią osiągnięć, psychologią twórczości czy psychologią pracy a nawet psychologia społeczną? Skromne to w Polsce poletka, a i one wychodzą z fałszywej przesłanki — ograniczonych możliwości, statystycznych ujęć, narzuconych standardów.

Nic zatem dziwnego, że wpływ psychologii polskiej na realne życie społeczeństwa jest słaby. Takie podejście nie może porwać nauczyciela, wychowawcy, rodzica, lekarza, menedżera, biznesmena czy polityka. Wszak nie porywa ono nawet… studenta psychologii.

Kto chce być podmiotem statystycznym? I to podmiotem zdeter­minowanym różnymi zjawiskami, na które rzekomo nie ma wpływu. Winę za nasze problemy ponoszą geny (determinizm biologiczny), rodzice — to oni nas tak ukształtowali (determinizm psychologiczny), system, społeczeństwo lub jego instytucje, które nas hamują, krępują, zmuszają.
Tak odbywa się rozbiór naszej odpowiedzialności za życie.

Gdzie jest w tym wszystkim człowiek — ze swoją samoświadomoś­cią, sumieniem, wyobraźnią i wolą!
Gdzie jest siła naszego wyboru?
Gdzie miłość jako przeciwieństwo lęku?
Gdzie potęga marzeń?
Gdzie prawdziwy pragmatyzm opartej na naturalnych wartościach moralności?
Gdzie nasza dusza?
O tym szanujący się psychologowie nie rozmawiają.
A szkoda! Bo dopiero tutaj zaczynają się prawdziwe możliwości dla każdej dziedziny psychologii. Od rozwojowej — uwzględniającej rozwój od zera do nieskończoności — przez wychowawczą — wychowującą w duchu bezwarunkowej miłości, akceptacji inności i prawa do bycia sobą w każdym wieku, przez psychologię pracy — wykorzystującą zdobycze poprzednich dziedzin i wprowadzającą w świat maszyn i ludzi opartą na sumieniu etykę charakteru, po psychologię zdrowia — zajmującą się przede wszystkim odpowiedzią na pytanie — dlaczego ludzie są zdrowi?
—   a następnie ułatwiającą ludziom wydobycie z siebie uzdrawiającej siły oraz ustawienie we właściwej do niej proporcji tradycyjnej medycyny. Dopiero badając to, o czym nawet się nie mówi, można stworzyć skuteczne techniki pozwalające na prawdziwie adekwatne działanie także w ramach psychologii klinicznej…

Wiadomo, że świadomość może kształtować byt i że na tym zasadza się prawdziwie wartościowe życie. Wiadomo także, że istnieje we wszechświecie coś więcej niż pojedyncza świadomość ludzka, do której to siły człowiek może się w każdym momencie odwołać. To nic, że jej jeszcze nie nadaliśmy naukowego terminu, że jej nie kont­rolujemy i nie mierzymy; to nic, że jej nie rozumiemy. Przypomina mi się tutaj  odpowiedź Tomasza Edisona udzielona pewnej  dociekliwej damie, która go zapytała:
—        Mistrzu, co to jest prąd?
—        Madame, prąd JEST i proszę z niego korzystać — odpowiedział ten wielki użytkownik prądu.

*    *    *

Człowiek jest fenomenem szczególnym i jest w stanie niemal w każdym momencie podłączać się do prądu, który umożliwi mu poznanie swojej misji i siły oraz ułatwi funkcjonowanie na najwyższym poziomie swoich możliwości w danym momencie.

Nie ma w tym magii, jest z pewnością metafizyka, ale człowiek jest kompozycją fizyki i metafizyki i tylko w taki sposób można go traktować.

Psychologia polska nie tylko mało się liczy w myśli społecznej, jest ona także w widoczny sposób nieskuteczna. Nic dziwnego — żeby móc pomagać innym, trzeba najpierw pomóc sobie. Tylko tego możemy nauczyć innych, czego nauczyliśmy się sami, tylko w takim stopniu zmienimy świat wokół nas, w jakim zmienimy siebie. Polska psychologia musi zmienić paradygmat, w ramach którego funkcjonuje — otworzyć się na nowe ruchy i kierunki, zacząć mówić normalnym językiem, bez pseudonaukowego żargonu, i otworzyć sztucznie utrzymywane „środowis­ko”; zająć się bardziej praktyką niż teorią (teoria ma sens tylko wtedy, gdy służy praktyce) i profilaktyką w miejsce terapii.
Nie kwestionuję potrzeby tradycyjnych studiów, ale w dodatku do tego powinny być organizowane seminaria, klasy czy kursy poszerzające świadomość studentów o ten metafizyczny wymiar człowieka, uczące, jak pozbierać poznawane elementy układanki w jedną całość, jak pomóc samemu sobie i jak naprawdę pomóc innym.
Tak pojmowane studia wymagają rozszerzenia obowiązującej psycho­logicznej koncepcji człowieka. Ksiądz Profesor Józef Tischner powiedział, że „Komunizm zostawił po sobie błąd antropologiczny, błąd w postrzeganiu człowieka” (Między panem a plebanem). W wypadku psychologii nałożyła się na to także przemożna chęć bycia nauką empiryczną — mierzalną i powtarzalną — zauroczenie materializmem. Trzeba od tego odejść i wypracować dobrze służący nam wizerunek człowieka:
Człowieka jako całości składającej się z ciała, intelektu, emocji i ducha.
Człowieka obdarzonego wielką siłą i nieograniczonym potencjałem w zakresie każdego z wymienionych obszarów człowieczeństwa.
Człowieka obdarzonego odpowiedzialnością za własne życie.
Człowieka obdarzonego prawem dokonywania wyborów w każdej sytuacji.
Człowieka, który pojmuje życie jako rozwój, jako ciągłe dążenie do doskonalenia tego, co w nim najlepsze.
Człowieka kochającego i kochanego.
Człowieka szczęśliwego, nawet gdy cierpi, przez to, że rozumie swoje cierpienie.
Nie wiem, jak ma się ten obraz do filozofii, jej dogmatów i aksjomatów. Jestem psychologiem praktykiem, to, co wiem na pewno, to to, że ma on siłę praktyczną. To jest wizerunek człowieka, który porywa, inspiruje, dodaje skrzydeł… także studentom psychologii.

Tak pisałam piętnaście lat temu. Dziś już trzydzieści lat dzieli mnie od dyplomu magistra psychologii. I musze powiedzieć, że przez te piętnaście lat psychologia nieco otworzyła się na inne prawdy – szczególnie za sprawą uczelni prywatnych, w których jednak panuje nieco większy duch wolności intelektualnej. Prawda jest jednak taka, że nie tylko w Polsce ale na świecie w ogóle liczą się w świecie intelektualistów jedynie zdania ludzi, którzy mają „kwity na mądrość” jak ujął to Janusz Wiśniewski w ostatniej książce „Bikini”. Sam jest posiadaczem takiego kwitu – doktorat, praca na zachodnich uniwersytetach, niekwestionowany dorobek naukowy – dlatego jego głos jest bardziej nośny, niż… na przykład mój. Jednak a Stanach myśl społeczna jest również kreowana przez to, co piszą ludzie niekoniecznie związani ze środowiskiem akademickim. Przedziera się ona do ogólnego myślenia za sprawa olbrzymich nakładów książek i krąży następnie  i wchodzi w różne interakcje i konfiguracje z wiedzą „naukową”.  Czekam na taki moment w Polsce. Póki to nie nastąpi, nasi profesjonaliści pozbawieni będą tej praktycznej siły, o której piszę w tej książce, prawdziwej  mądrości w miejsce wiedzy jedynie, i przez to trudniej będzie im zmieniać świat na lepsze. Więcej – nie będą operować wokół jednej wizji, która jest możliwa jedynie przy przyjęciu wspólnych założeń co do istoty człowieka i jego celu na ziemi.

Moja ocena: 5/5

VN:F [1.9.1_1087]
Ocena: 5.0/5 (2 głosów)
"Akademia Sukcesu" Iwona Majewska-Opiełka, 5.0 out of 5 based on 2 ratings

Podobne artykuły:

Dodaj Komentarz

Theme Distributed by Rock Kitty and Wordpress Themes