Cześć! Ja jestem Gustaw, czytasz właśnie bloga, którego prowadzę. Znajdziesz na nim m.in. moje przemyślenia, doświadczenia, artykuły, recenzje oraz informacje dotyczące szeroko pojętego: rozwoju osobistego, coachingu, NLP, psychologii sukcesu, motywacji oraz inne ciekawe rzeczy przydatne dla Ciebie.

Jeżeli mnie znasz to zapewne znasz tylko jedną lub kilka wersji mnie, które uzależnione są od kontekstu (sytuacji) i czasu. Opinia o mnie jest Twoją opinią uzależnioną właśnie od tych sytuacji.
                       Jak myślisz ile jest takich wersji mnie...? Nieskończenie wiele - więc wybierz taką, która jest najlepsza dla Ciebie.                        Jeżeli takiej nie znasz, to rzucam Ci wyzwanie: "Poznaj mnie na tyle, aż znajdziesz wersję, która Ci się spodoba"
                       Więcej informacji o mnie znajdziesz klikając na linki O mnie, Doświadczenie

Czerwony Szlak – BLOG

"Wszystko zaczyna się od wizji i celu, reszta to przygoda i komentarz"

NUD-y są strategiami ucieczki, a uciekamy, gdy nie wiemy, co i jak możemy zmienić. Dlatego NUD-y, chociaż naprawdę mają dobre intencje, powodują niedobre skutki (np. narastanie problemu). Zapewniam Cię, że każdy je ma (Ja również), czytając ten artykuł możesz nauczyć się ich pozbywać po to by móc rozwijać się i wzrastać.


Autor: Piotr Pilipczuk
Źródło: http://www.kefann.pl

NUD – Nawykowe Ucieczkowe Działania
Cóż to będzie dla nas oznaczać w tym artykule?
Właściwie NUD-em może być cokolwiek, czyli wszystko. Może to być jakiekolwiek działanie lub jakakolwiek aktywność, a nawet ich brak. Dla jednego człowieka może to być jego największa pasja, a dla innego jego największe uzależnienie. Nie twierdzę, że pasja i uzależnienie są tym samym. Chodzi mi tu raczej o funkcję, jaką mogą spełniać w życiu danej jednostki. Z tego punktu widzenia nie ma większego znaczenia, czy ktoś jedzie na ryby, czy „zatapia się” w internecie, czy czyta książkę, czy ogląda niekończące się seriale, czy pije z kumplami, czy jeździ szybko samochodem, czy zapada się w gniewie i milczy trzy dni, czy robi cokolwiek innego. Jeżeli robi to: „zamiast”, „by uniknąć”, „by zapomnieć”, „by nie myśleć”, i temu podobne, – czyli jeśli ucieka w to „coś” przed jakimś problemem, trudnością lub nerwami, to mamy do czynienia z NUD-em.

Wiem, że to dość dziwnie brzmi. Tym bardziej, że wielokrotnie nie mamy zupełnie świadomości, że właśnie uciekamy. Często nie przychodzi nam nawet do głowy, że właśnie realizujemy NUD-a. Często w ogóle nic nam nie przychodzi wtedy do głowy, bo jesteśmy „wyłączeni”. Po prostu zaczynamy odczuwać jakieś wewnętrzne napięcie, które możemy nazwać na setki sposobów i aby się przed nim ochronić natychmiast, odruchowo zmierzamy do naszego NUD-a (nawykowego ucieczkowego działania). Lepsze to, niż napięcie. Poza tym często mamy naprawdę wiele pozytywnych uzasadnień. Na przykład:
„Zamiast kłócić się z żoną wolę pojechać na ryby. Przynajmniej sobie nie nawkładamy. Odpoczniemy od siebie, zatęsknimy, złość minie. Dobry chłop ze mnie.”
„Jak z taką babą wytrzymać? Anioła by ruszyło. Idę, pogadam z kumplami, „walniemy” po piwku i mi przejdzie…, bo ją nie daj Boże rąbnę….”
„Co za chłop? Przyjdzie z tej roboty i wszystko jest źle. Zupa niedobra, moja mina nie taka, jak należy, dzieci chcą na kolana, …. Zrelaksuję się przy telewizji. Ciekawe, jakie dziś mają problemy w tym wspaniałym serialu? To takie życiowe.”
„Dzieci uciszcie się albo idźcie gdzieś „w …”, bo mama i tata chcą teraz pomedytować.” „Mamo, ale my chcemy czuć się w domu, jak w domu. Chcemy z wami żyć, bawić się, rozmawiać.” „Kochane dzieci, cieszymy się z tego i doceniamy to, między innymi dzięki temu, że się tak bardzo rozwijamy. To cudowne.”

Chcę też, by było jasne, że nie wszystko jest NUD-em. Nie ma nic złego w uprawianiu ogródka, dopóki jest to po prostu radość, ukochana pasja. Ale jeżeli jest to „milsze niż dom miejsce banicji” to chyba już nie to samo?

Aby coś nazwać NUD-em, musi spełniać przynajmniej jedno z kilku kryteriów:
-NUD jest zamiast czegoś, czego wolimy „nie ruszać”.
-NUD jest ucieczką przed czymś, czego się obawiamy.
-NUD zastępuje coś, co jest lub było ważne, a teraz jest trudne i nie wiadomo, jak to „ugryźć”.
-NUD jest związany z nawykiem, odruchem. Impuls – reakcja, a zaduma, myślenie po wszystkim.
-NUD bardzo angażuje, skutecznie przenosi uwagę (wręcz wyłącza świadomość konkretnego tematu) i zawsze wydaje się być pozytywny, gdy się dzieje. Zwłaszcza osoba, która weń wchodzi, potrafi tak go spostrzegać. Nazwijmy ją osobą A.
-NUD daje się świetnie osadzić w realiach i uzasadnić jako dobre rozwiązanie, oczywiście patrząc od strony osoby, która go realizuje, czyli osoby A. Stwarza jej poczucie, że „jest lepsza”, a raczej „i tak lepsza niż osoba B”.
-NUD szybko przynosi ulgę, naturalnie osobie A. Osoba B, czyli druga strona, (jeśli jest, bo tak być nie musi) albo się na to nie godzi i szuka innych rozwiązań, albo wpada w swojego NUD-a.
-NUD osoby A, zawsze pomaga osobie A. W rzeczywistości nie pomaga, a tylko daje bardzo złudne poczucie pomocy. Po prostu osoba A całą winę za sytuację przerzuca na osobę B. W przypadku, gdy nie ma drugiej osoby, przerzuca na kogokolwiek lub na cokolwiek innego. Mam na myśli osobę C, G lub grupę osób lub państwo, kościół, świat, pogodę, zły los, politykę, itp.
-NUD chroni. Oczywiście osobę A i jak w poprzednim akapicie, tylko pozornie chroni. W długofalowej perspektywie uczy ją bezradności, nieruchomości i doprowadza do rosnącej frustracji.
-NUD sam w sobie może uzależnić. Zrobi wszystko, co tylko możliwe, by być jak najbardziej nieświadomym ucieczkowym działaniem, inaczej zginie. Jest tak sprytny, że potrafi stać się podstawowym działaniem w życiu (pasja). Jest tak sprytny, że ktoś może uwierzyć, że bez niego w ogóle nie da się żyć (uzależnienie). NUD jako pasja jest trudniejszy do odkrycia niż jako uzależnienie, ale to chyba oczywiste.

Chyba dość tego definiowania. Teraz przeczytaj cztery następne akapity i sam zdecydujesz, co uczynisz dalej i kiedy.
Zastanów się czy znasz swojego NUD-a. Jeżeli powiedziałeś w pierwszym odruchu, że nie znasz, wiedz, że to oznacza tylko tyle, że go nie znasz. Ale skoro powiedziałeś, że go nie znasz, to już wiesz, że istnieje. Nie można przecież znać lub nie znać kogoś, kogo nie ma. „Znajdź go!”
Jeżeli właśnie przyszło Ci do głowy, że masz ochotę na (…) to, co zawsze, a później wrócisz do czterech akapitów, to dobrze się temu (…) przyjrzyj. Może to przypadek, ale jest też możliwe, że Twój NUD nie przeczuwał i dał się zaskoczyć, więc niechcący (to zaręczam) zdemaskował się. Jeżeli masz go „na wierzchu”, nazwij go tylko i nic więcej nie rób, za chwilką pójdziemy dalej. „Znajdź go!”
Jeżeli nie masz żadnego pomysłu, gdzie Twój NUD jest ukryty, albo, czym jest, daj sobie więcej czasu i poczekaj dzień lub dłużej na jakieś napięcie, a wtedy sam się objawi. Wtedy go poznasz i nazwiesz. Wtedy też ewentualnie wrócisz do dalszego czytania, oczywiście, jeśli zechcesz. To Twój NUD, Twoja sprawa, Twoje życie oraz jedynie Twoja decyzja.
Jeżeli masz pewność, że żaden NUD w Tobie lub w ogóle nie istnieje, nie marnuj czasu na dalsze czytanie i myślenie.
Zwyczajnie sobie odpuść, nikt się nie obrazi. Chyba, że jesteś po prostu ciekaw tego, co będzie dalej.

*****

Znalazłeś jednego NUD-a? Zapomniałem dodać, że może ich być więcej? No to teraz dodaję. Tak, może ich być więcej. Co prawda jeden NUD świetnie potrafi sobie poradzić z różnymi sprawami, ale NUD-y lubią też się uzupełniać lub wymieniać. Niektóre na przykład są codzienne, a inne odświętne. Niektóre preferują działanie w samotności, a inne stanowczo lepiej czują się w zespole. W tej chwili nie ma to zupełnie żadnego znaczenia, więc to zwyczajnie zostawmy. To niczego nie zmienia i niczego nie komplikuje.
Przestań analizować czy na pewno tak jest, bo za chwilę się okaże, że analizowanie to Twój następny NUD, a jeszcze nawet nie zaczęliśmy z poprzednim. (Więc jednak kolektywne NUD-y, prawda?) Spokojnie, nie muszą być wcale kolektywne, mogą być po prostu „szeregowe” i „strategiczne”. Oznacza to, że jeden uruchamia następny, a wszystko po to, żeby nie pozwolić Ci na znudzenie, a nawet dać Ci poczucie, że wiele w ten sposób dokonujesz lub możesz dokonać.

Uspokoję Cię definitywnie. Nie ma znaczenia jak NUD-y są sprytne (tym bardziej, że wszystkie są). Żeby się nimi zająć potrzebujemy je jedynie poznać, nazwać, określić sposób ich działania i wiedzieć, kiedy się włączają. Nie będziemy z nimi walczyć, wręcz przeciwnie, skorzystamy z ich istnienia, tyle, że nie tak, jak one tego chcą. Na ten moment diagnozujemy sytuację, czyli poszerzamy świadomość, by nie dać się później wciągnąć w ich strategie, a jedynie spostrzec moment, gdy się pojawiają i wtedy się zatrzymać, by poszukać odpowiedzi na różne pytania.
NUD-y nie lubują się w zmierzaniu nowymi ścieżkami. To straszni tradycjonaliści z ogromną zdolnością uczenia się. Boją się najbardziej dwóch rzeczy, świadomości i zaskoczenia. Ja ze swej strony zrobię wszystko, by powodować zaskoczenie i pomóc Ci utrzymać stan świadomości. Jednak pytanie najważniejsze brzmi: „Co Ty zrobisz?”
Jest oczywiste, że ja niczego za Ciebie nie zrobię. Wiesz przecież, że nie znam nawet Twoich NUD-ów, a co dopiero tego wszystkiego, co chcą ukryć. Wszystko zależy od Ciebie. Zresztą, jak wcześniej wyjaśniałem, nie będziemy zajmować się bezpośrednio NUD-ami, ale zmianą, do której nie chcą dopuścić. NUD-y, to wyznawcy bardzo znanej wśród ludzi filozofii, „filozofii ucieczki”.
NUD-y są strategiami ucieczki, a uciekamy, gdy nie wiemy, co i jak możemy zmienić. Dlatego NUD-y, chociaż naprawdę mają dobre intencje, powodują niedobre skutki (np. narastanie problemu). Powiemy o tym później, ale wystarczy przeanalizować sytuację, której były zakończeniem, żeby się o tym przekonać na własnej skórze. Podkreśliłem to słowo, ponieważ nic się w rzeczywistości nie zakończyło. NUD-y nigdy i niczego nie rozwiązują.
NUD-y pojawiają się wtedy, gdy dotykamy wewnętrznego poczucia niemożności. Jest to z jednej strony moment, w którym mamy serdecznie dość sytuacji, jaka jest, zaś z drugiej tracimy wiarę, że możemy coś z tym zrobić. Nie lubimy czuć się bezradni, więc wolimy zrobić cokolwiek, nawet, jeżeli to oznacza ucieczkę. Wiemy, że to niczego nie zmieni, ale godzimy się na to, bo cóż niby mamy zrobić? Ewentualnie upiększamy własną ucieczkę różnymi dobrymi wyjaśnieniami, intencjami, powodami, by się rozgrzeszyć.
Problem polega na tym, że zawieszamy się w myśleniu o sytuacji. Analizujemy konteksty. Setki razy wracamy do tego, co było lub myślimy, co by było, gdyby…. Na poziomie głowy wydaje się nam, że robimy rzecz bardzo sensowną. Niestety myśląc o sytuacji, jakakolwiek była, przenosimy jednocześnie swoją uwagę na zewnątrz, a odpowiedzi są tylko wewnątrz. Inaczej mówiąc myśląc o sytuacji, wpadamy w pułapkę i nie jesteśmy połączeni ze sobą. Bycie w sobie, połączenie ze sobą jest podstawowym, co powinniśmy czynić. Konieczne jest zostawienie „na boku” sytuacji i pozwolenie sobie na wejście w swoje emocje (wywołane tą sytuacją) i przyjęcie ich.
Sytuacja jest informatorem, a nie sednem sprawy. My sami tę sytuację stwarzamy dla siebie, by odkryć to, czego jeszcze nie odkryliśmy o sobie, a jest nam niezbędne, by wzrastać. Niestety to, co robimy najczęściej, to uciekamy od tej informacji, zamiast ją wreszcie odczytać. Oczywiście sytuacja się znów powtórzy – to pewne – i będzie się powtarzać dopóty, dopóki ta informacja będzie nieodkryta. Kiedy zrozumiemy ten mechanizm, przyjmiemy sytuację z wdzięcznością i wtedy „objawi się” informacja, rozwiązanie i nastąpi wyzwalający wzrost. Gdy to się wydarzy, sytuacja nigdy więcej nie powróci. Oczywiście nadejdzie inna, następna, by nas wynieść znów wyżej. Będzie dotyczyć innego, ważnego i nie odkrytego jeszcze aspektu naszej osobowości. I ponownie, gdy odczytamy informację, nastąpi wzrost i wejdziemy na wyższy poziom. I tak dalej. Nie wiem czy istnieje koniec.
NUD-y pochłaniają naszą energię obracając ją w nicość. To kłopotliwe, ponieważ od naszych zasobów energetycznych zależy właściwie wszystko. Jeżeli zainwestujemy naszą energię w opór, ocenę, osądzanie, porównywanie, zaprzeczanie, analizę lub jakąkolwiek inną ucieczkę, to nie możemy jednocześnie posłać jej gdzie indziej. Każde nasze działanie wymaga zainwestowania energii. Dlatego tak ważne jest, by mieć świadomość, co zasilamy i czy rzeczywiście warto w to inwestować. Niestety zasada energetyczna działa bardzo prosto i działa tak zawsze. To, ku czemu kierujemy swoją energie, wzrasta.
-Jeżeli inwestujesz w NUD-y, wzrastają.
-Jeżeli inwestujesz w narzekanie, przybędzie powodów do narzekań.
-Jeżeli inwestujesz w ocenianie, osądzanie, przybędzie tego, co wymaga oceny i osądu.
-Jeżeli inwestujesz w stawianie czemuś oporu, niewątpliwie jeszcze tego przybędzie i będzie naciskać coraz mocniej.
-Jeżeli inwestujesz w porównywanie, zapewniam Cię, że będziesz miał okazji do porównań bez końca.
-Jeżeli inwestujesz w zaprzeczanie, przybędzie tego, czemu zaprzeczasz.
-Jeżeli inwestujesz w analizę, przybędzie sytuacji i kontekstów do analizowania.
-Jeżeli w cokolwiek inwestujesz, przybędzie tego jeszcze więcej. To wbrew pozorom dobra wiadomość, bowiem skoro od Ciebie zależy, w co inwestujesz, to możesz zacząć inwestować w rzeczy użyteczne. Wiesz, co się później wydarzy? Przybędzie ich – zgodnie z działaniem zasady energetycznej. To zależy od Ciebie, co z tą wiedzą uczynisz.

(Rozwinięcie: Gustaw Lasek CzerwonySzlak)

Czy zdałeś już sobie sprawę jak działa ten mechanizm?

Ten mechanizm działa zawsze, niezależnie czy tego chcesz czy nie i czy zdajesz sobie z tego sprawę!

Od Ciebie tylko zależy czy wykorzystasz go, aby podstawiać sobie nogę czy, aby sobie pomagać.

Świadomość tego mechanizmu to już połowa sukcesu!

Przykład 1:

“Ciekawe co mnie dzisiaj pechowego/złego jeszcze spotka?”

“Świat i ludzie są źli”

Jak myślisz co się stanie jeżeli będziesz w swojej głowie ciągle to powtarzał?

Znajdziesz potwierdzenie swoich oczekiwań/przekonań.

“Ciekawe co mnie dzisiaj fantastycznego spotka?”

„Ciekawe ile przyjemności jestem w stanie dzisiaj znieść?”

“Ciekawe co ciekawego i dobrego znajdę w tym człowieku?”

Tak w tym przypadku również znajdziesz potwierdzenie swoich oczekiwań/przekonań.

Przykład 2:

“Nie stać mnie na to”

“Co mógłbym zrobić, aby mnie było stać?”

Dokładne wyjaśnienie również we wpisach:

Roznoszenie ulotek i inwestowanie!

“Dlaczego…?” vs. “Co by musiało

Czy zadałeś sobie pytanie do czego, już teraz mógłbyś zastosować ten mechanizm i gdzie skierować swoją energię?


Oczywiście każdy ma wybór, w czym będzie się trenował. Stephen Gilligan mawia: „Możesz się trenować w byciu ofiarą lub w byciu zwycięzcą”. Twoja decyzja. Twój wybór. Teraz to wiesz i co z tym zamierzasz uczynić? Wiedz, że niewątpliwie staniesz się mistrzem w tym, co wybierzesz. Skończysz jako mistrz.
Luźno sparafrazuję słowa Gilligana, w jakich to wyjaśnia.
Wielu ludzi ucieka przed odkryciem prawdy, jadą na ryby, czytają duchowe książki, piją alkohol, oglądają telewizję i robią całą masę innych rzeczy. Trenują się w tym przez całe swoje życie. Później umierają.
Na ich nagrobkach można przeczytać np.: „Żył lat …. Jeździł do pracy, wracał do domu, nie wyciągał wniosków, oglądał telewizję i jadł prażone kartofle. Później sam zaczął przypominać kartofel. Później umarł.” albo: „Narzekał, oceniał, osądzał, analizował i był w tym mistrzem. Jeździł na ryby. Później wracał i porównywał, krytykował wszystkich i opierał się wnioskom doskonale. Później umarł.”
Jeżeli zaczynasz spostrzegać w tym jakąś logikę, to znaczy, że „przeciekasz”. To również określenie Gilligana. To dobry objaw. Ciesz się. Gorzej z tymi, którzy nadal nie widzą. Jeżeli zauważasz, że te same sytuacje powtarzają się wciąż w Twoim życiu i masz tego dość – ciesz się. Jeżeli poszukujesz odpowiedzi i swojej prawdy – ciesz się. Jeżeli szukasz rozwiązań w sobie, a nie w sytuacji – ciesz się. Jeżeli nie chcesz trwać tak dłużej – ciesz się. „Przeciekasz – ciesz się.”
Dla odmiany na nagrobkach, po drugiej stronie alejki są inaczej brzmiące napisy: „Żył, zadawał sobie pytania i odpowiadał wyczerpująco, wyciągał wnioski, rozwijał się, zaczynał raz jeszcze i wciąż, żył w prawdzie, szukał szczęścia, znalazł, był szczęśliwy i …. Żył długo, a później bez lęku, zupełnie spokojnie, spotkał się ze śmiercią i był to dzień jego zwycięstwa.”

NUD-y są po to, żebyś nie zaczął „przeciekać”. Dlaczego? Raczej oczywiste. „Przeciekanie” zwiastuje koniec Nawykowych Ucieczkowych Działań. Tu zaczyna się Świadome Życie. Nie ma znaczenia ile masz lat, tu docierasz do prawdziwego początku. Tak zaczyna się każda podróż – od pierwszego kroku.

Świadomość to wgląd w to, co jest ukryte pod tym, co widoczne.
Świadome Życie wymaga „przekroczenia bariery” tego, co widać. Wymaga wejścia w głąb siebie, w emocje, których się doświadcza. Nie chodzi o to, by przestać zwracać uwagę na to, co dzieje się w konkretnej sytuacji, ale też nie chodzi o to, by na tym poprzestać. Zewnętrzne zdarzenia są nam potrzebne, jako punkt startowy podróży w głąb. Dzięki nim również dowiadujemy się, czym należy się teraz zająć lub, że sprawa została załatwiona. Dopóki pojawiają się NUD-y, to jest jasne, że mamy coś do zrobienia w sobie.

  • Teraz przypomnij sobie sytuację, w której doświadczyłeś bezradności. Najprawdopodobniej w wyniku przeżywania tej emocji napięcie wzrosło zbyt wysoko lub opadło zbyt nisko, a to doprowadziło w konsekwencji do ucieczki, czyli NUD-a. Zajmij się czymś w miarę ważnym lub powtarzającym się wciąż. Nie psuj sobie humoru i nie oceniaj się ponownie, kolejny raz stracisz tylko energię, a nie to jest celem. Robiłeś to już wielokrotnie i prawdopodobnie nie pomogło.
  • Jeżeli oglądasz właśnie film z tego zdarzenia, zatrzymaj go, zrób z tego czarno – białe zdjęcie, jak w dawnych czasach. To pomoże ci zachować spokój.
  • Teraz spójrz na to wydarzenie z wdzięcznością. Potraktuj tę sytuację jako Nauczyciela. Dzięki temu, że to przeżyłeś, możesz się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski, wprowadzić zmianę i mieć lepsze życie.
  • Całkiem spokojnie zadaj sobie kilka pytań. Samo przeczytanie może być ciekawym doświadczeniem, ale jeżeli chcesz mieć jakiś efekt, poza rozrywką umysłową zapisuj swoje odpowiedzi i odkrycia.
    • Jakie moje trudne emocje uruchomiły się w tej sytuacji?
    • Co oznacza dla mnie każda z nich?
    • Czego mogłem zrobić więcej, czego mniej, co mogłem zrobić inaczej, by sytuacja miała pozytywny dla wszystkich finał?
    • Czego mogłem zaprzestać lub, co zapoczątkować w tej sytuacji, by potoczyła się dalej w inny sposób?
    • Jakie moje emocje lub stany byłyby wtedy pomocne, a nie miałem do nich dostępu?
    • W jaki sposób mogę zadbać, by przeżywać te emocje i stany w podobnych sytuacjach?
    • Jak mogę to trenować, by stało się dla mnie naturalne?
    • Od kiedy konkretnie zacznę to robić?
  • Im więcej masz wniosków, tym lepiej. Będą pomocne przy odpowiedzi na następne pytanie.
    Ale najpierw krótkie wyjaśnienie. Ta sytuacja nie miałaby miejsca, gdybyś nie miał się czegoś ważnego nauczyć – to już wiesz. Stworzyłeś ją sobie sam po to, by odkryć jakiś aspekt siebie i „wyleczyć go”. Widocznie odgradzał cię od poczucia Pełni. Uznałeś (nawet, jeżeli nie jesteś tego świadomy), że to niezbędne, by się nim zająć i że jesteś do tego gotowy.
    To, że się z tym nie uporałeś oznacza tylko tyle, że trzeba będzie jeszcze raz spróbować. Nie katuj się tym, bo stworzysz dodatkowego NUD-a. Czasem potrzeba wielu sytuacji, by w ogóle spostrzec, że coś jest do załatwienia. Niezmiernie rzadko ma miejsce sytuacja, w której coś pojawia się pierwszy raz i jest to za razem raz ostatni, przynajmniej na początku.
    Dla przykładu, prawdopodobnie nie od razu nauczyłeś się chodzić. Klapnąłeś na tyłek kilka razy i miałeś NUD-a (:o)) w raczkowaniu. Spróbowałeś najprawdopodobniej ponownie, inaczej do dziś byś raczkował. Swoje wcześniejsze próby potraktuj podobnie i po sprawie.
    Teraz chodzi jedynie o to, by uświadomić sobie, jaki aspekt domagał się odkrycia i załatwienia.
    Nie wiem, które pytanie może najbardziej do ciebie trafić, więc zadam kilka. Tak, jak wcześniej ważne jest, byś zapisywał swoje odpowiedzi i odkrycia.

    • Jaką moją trudność lub słabość „wyświetliła mi” ta sytuacja?
    • Co mnie najbardziej zabolało w działaniach innych ludzi i na ile jest to coś, czego nie chcę zobaczyć w sobie?
    • Kim jestem, że mi się to zdarza? lub inaczej Jakim człowiekiem musiałby być ktoś, komu ta sytuacja nie mogłaby się przytrafić?
    • W co musiałbym wierzyć na swój temat, aby wyjść z tej sytuacji z całkowitym poczuciem dumy?
    • Co wywołało we mnie największy opór lub złość?
    • Jaki „element” tej sytuacji wydaje mi się szczególnie znajomy (np. z zupełnie innych zdarzeń lub doświadczeń)? Jakie jest podstawowe podobieństwo, którego doświadczam na wiele sposobów? O czym myślę: „znowu?”
    • Jakiej zmiany potrzebuję w sobie dokonać, by taka sytuacja nie była nigdy więcej potrzebna? Czy jeśli dokonam tej zmiany poczuję lekkość, radość i spokój? Czy ta zmiana będzie też dla mnie dobra na innych płaszczyznach mojego życia? Co dobrego wniesie do życia moich bliskich?
      Mam nadzieję, że któreś z powyższych pytań było trafne. Mam nadzieję, że skierowało twoją uwagę na niedostrzegane wcześniej aspekty, a to zaowocowało nowymi odkryciami.

Sprawdźmy stan emocji.
Pamiętasz sytuację, od której startowaliśmy? Jak się z nią teraz czujesz, gdy odkryłeś to, co odkryłeś? Czy masz ochotę na NUD-a?
Czy obawiasz się jeszcze takich sytuacji, jak ta powyższa? Jeżeli tak, może to oznaczać, że jeszcze czegoś nie odkryłeś przed sobą. Pozwól zadziałać swojej intuicji i przyjmij myśl, którą objawi. Nie musisz uznać tej myśli za prawdę o sobie. Jedynie się jej „poprzyglądaj”. Czasem zdarza się, że coś nie jest samo w sobie ważne, ale bez tego nie dotarlibyśmy do tego, co ważne jest.
I jeszcze jedno. Daj sobie czas. Niejednokrotnie jest tak, że wnioski pojawiają się z „opóźnieniem”. Poza tym, Serce potrzebuje to „przerobić” i włączyć w życie, a umysł nie zawsze ma na to zgodę. Może troszkę oporować, więc to trochę trwa.
Dziwi cię to, co napisałem o umyśle. Wyjaśnię. Musisz mieć świadomość, że co prawda użyliśmy umysłu, ale dalece wykroczyliśmy poza jego „bezpieczną strefę”. Weszliśmy w emocje, w kontakt z Sercem i Duszą. Był zajęty operacjami do wykonania, więc się w porę nie połapał i nie wysłał NUD-a, by przeszkodzić. Teraz już wie, co się stało, bo wrócił na swoje miejsce, tyle, że ono już nie wygląda tak jak wcześniej. Jest zaskoczony, jak to się stało, że ktoś tam nieco posprzątał, a jeszcze bardziej tym, że sam to niechcący zrobił.
To jest siła zaskoczenia. To jest sposób na zyskiwanie świadomości.

To nie wszystko. Jeżeli kilka razy przejdziesz „na sucho” tą ścieżką wpamiętasz ją. Następnie przeniesie się to „samo” na twoją teraźniejszość w działaniu. Objawi się to niespodziewanie w jakiejś sytuacji, którą będziesz przeżywał. Nagle poczujesz, że coś cię irytuje, ale nie uciekniesz natychmiast w NUD-a. Mając już tego świadomość, co się święci, będziesz miał wybór: uciekać w NUD-a czy wejść w swoje emocje, poczuć je i zadać sobie kilka pytań. Im więcej ćwiczysz, tym krócej trwa. Ubywa też rzeczy do załatwienia.
Zazwyczaj, wcześniej lub później dochodzi do sytuacji, w której zostaje zaledwie kilka lub nawet jedna powtarzająca się wciąż strategia. Zawsze jest coś, co broni się dłużej. Prawdopodobnie do tego czasu nauczysz się o sobie wielu nowych rzeczy i stworzysz nowe zasoby. Dzięki nim znajdziesz swoje rozwiązanie, jeżeli oczywiście tego zapragniesz. Teraz ćwicz na wzniesieniach i pagórkach, przyjdzie czas na zdobywanie najwyższych szczytów. „Trening czyni mistrza.”

Trenuj, jeżeli nie chcesz umrzeć z NUD-ów.
W tej sprawie Wszechświat na pewno będzie Ci sprzyjał.

Moja ocena: 5/5

VN:F [1.9.1_1087]
Ocena: 4.5/5 (4 głosów)
[N]awykowe [U]cieczkowe [D]ziałania, 4.5 out of 5 based on 4 ratings

Podobne artykuły:

  1. Tomek Napisał/a,

    Jak ktoś nie umie rozwiązać swojego problemu , to szuka problemów zastępczych – znajduje sobie inne pasje, którym się poświęca – czy to nudy myślę, że raczej świadome działanie. Na NUDY najlepsza TV , wówczas , nasze życie nabiera sensu przestajemy być głównymi bohaterami swojego życia i stajemy się obserwatorami życia innych – tak jest łatwiej . Zamiast zajmować się swoimi problemami , lepiej zająć się innymi . Nie ma sensu się skupiać na tym dlaczego nam nie idzie , lepiej dowalić koledze, że mu nie idzie , albo naszym piłkarzom z reprezentacji i or razu jakoś lepiej jest nam Polakom.

    Można też dowalić rządowi jaki zły jest, bo przecież nasze życie od nas nie zależy tylko od innych. To ich wina – to rząd nic nie robi, to Reprezentacja źle gra, Najlepsza rada na ucieczke od siebie to krytykowanie innych.

Dodaj Komentarz

Theme Distributed by Rock Kitty and Wordpress Themes